Po kilku rozmowach doszedłem do wniosku, że na egzaminie lepiej zabrzmi u mnie “Duszo Chrystusowa”. Zmiana planów? Trochę tak. Ale to dobra zmiana – dojrzalsza i bliższa temu, jak faktycznie teraz śpiewam.
Dlaczego właśnie ta pieśń
“Dusza Chrystusowa” ma w sobie to, czego szukam na starcie mojej drogi – prostotę formy i głębię treści. To modlitwa, która nie potrzebuje ozdobników. Każde zdanie niesie ciężar znaczeń i naturalnie układa frazę. Jest też po prostu piękna – dumnie wybrzmiewa, a jednocześnie prowadzi w ciszę. Dla śpiewającego oznacza to mniej “pokazówek”, a więcej prawdy w głosie.
Lepiej pasuje do mojego głosu
Ta pieśń układa się w rejestrze, w którym czuję się swobodnie. Frazowanie jest logiczne, nie wymusza skrajnych skoków, a przy dobrze dobranej tonacji pozwala spokojnie prowadzić dźwięk. Dzięki temu mogę skupić się na nośnym, ciepłym brzmieniu i czytelnej dykcji – zamiast walczyć o każdy wysoki czy niski dźwięk.
Mocny, duchowy przekaz
To tekst, który “niesie” sam z siebie. Ma rys powagi i wewnętrznej siły – dokładnie tego potrzebuję na egzaminie. Chcę, żeby wykonanie było modlitwą – nie popisem. “Dusza Chrystusowa” daje przestrzeń na skupienie, świadomy oddech i sens w każdym słowie.
Plan na przygotowania
- Dobór tonacji – przetestuję dwa warianty, wybiorę tę, w której środek skali jest najwygodniejszy i najstabilniejszy intonacyjnie.
- Fraza i oddech – praca nad spokojnym wydłużeniem fraz i oddechem “na sensie zdania”.
- Dykcja – opracowana tak żeby słowo niosło znaczenie bez forsowania głośności.
- Barwa i rezonans – ciepłe, otwarte “a” i “o”, bez napinania gardła, z lekkim “uśmiechem” w policzkach.
Zmiana pieśni nie jest cofnięciem się, tylko korektą kursu – po to, żeby w dniu egzaminu pokazać się w najlepszej wersji. I właśnie o to mi chodzi w całym projekcie.
Egzamin już niedługo – trzymajcie kciuki i … do zobaczenia w kolejnym wpisie.
M.
